Jako, że 16 lipca Japończycy świętują umi no hi (Dzień Oceanu) i mamy długi weekend, postanowiliśmy zrobić sobie dwudniową wycieczkę do Tokio i Yokohamy. W tym poście zamieszczę zdjęcia z części wizyty w Tokio, bo jest ich dość dużo.
Podczas podróży Tsukuba Expressem jak zwykle można było podziwiać ciekawych Japończyków (zazwyczaj śpiących) :)
Ten chłopczyk był jednym z nielicznych dzieci, które nie boją się gaijinów, czyli nie-Japończyków. |
Na jednej ze stacji Pani Japonka, gdy zobaczyła, że robię zdjęcie zaczęła się uśmiechać i machać do nas :) A po chwili sama wyciągnęła aparat i też zrobiła nam zdjęcie :)
Po przyjeździe to Tokio, a konkretnie do dzielnicy Asakusa, udaliśmy się w kierunku świątyni Sensoji. Asakusa jest jedną ze starszych dzielnic, coś na podobieństwo naszych Starówek :)
Przechodząc ulicami dzielnicy mijałam szereg małych restauracyjek i knajp.
Dość częsty widok w tej dzielnicy :) |
Pan Japończyk, któremu widocznie było gorąco :) |
Poniższe zdjęcia pochodzą już z obszaru świątyni Sensoji.
Na terenie kompleksu jest sporo takich ołtarzyków. |
Przed niektórymi zapalone są kadzidełka. |
Świątynia Sensoji. |
Chyba ktoś się zmęczył :) |
Pomnik Uryu Iwako - uwielbianej przez wszystkich działaczki społecznej. |
I znowu japońskie żaby. |
Straszny pies, smok, nie wiem co to :) |
Wejście do świątyni Sensoji. |
Gdy chciałyśmy zrobić zdjęcie na schodach świątyni w jednej chwili zleciała się masa Japończyków, którzy chcieli mieć z nami zdjęcie :)
Tak, ta Pani ma niebieskie włosy :) |
Ludzie przy fontannie poniżej, nabierali wodę do chochli, a następnie nalewali ją na rękę i pili. Być może ma to przynosić szczęście lub coś w tym rodzaju, nie jestem pewna :)
Natomiast każdy Japończyk, który podszedł do tej dużej nazwijmy to kadzielnicy, omiatał się dymem.
Po obu stronach bramy znajduje się para gigantycznych sandałów, które zostały wykonane przez 800 mieszkańców miasta Murayama w ciągu miesiąca i podarowane świątyni Sensoji. Ważą 2500 kg i mają 4,5 metra wysokości. Według podpisu na tablicy, mają one ochraniać przed złem, a każdy kto chce być "dobrym chodziarzem", musi ich dotknąć.
Two Buddhas. |
Specjalne skarpetki do japońskich japonek ;) |
Idealne połączenie tradycji z nowoczesnością :) |
Z dzielnicy Asakusa skierowaliśmy się do Tokio Sky Tree - największej wieży na świcie.
W drodze do Tokio Sky Tree |
Idąc w stronę Tokio Sky Tree zaobserwowaliśmy zjawisko, którego u nas w Polsce nie uświadczysz :) Policjanci pchają zepsuty samochód podczas, gdy kierowca siedzi sobie wygodnie w aucie. To już któryś raz z kolei, gdy widzę coś takiego.
Wchodząc na stację Tokio Sky Tree można było zobaczyć dość dużą kolejkę przed małą kawiarnią - Moomin House Cafe.
Na popularność tego miejsca składa się kilka czynników. Pierwszy to menu - elementy dań są formowane na kształt postaci z Muminków :)
Drugi to wystrój wnętrza. Wszystko bardzo przypomina mieszkanie Muminków :)
A najfajniejsze jest to, że jesz w towarzystwie Muminków :) Przy każdym stole siedzą postaci z bajki, można wybrać przy której chce się zjeść posiłek.
I w końcu - Tokio Sky Tree. Istnieje możliwość oglądania panoramy Tokio z wysokości 350 lub 450 metrów. Ja robiłam zdjęcia na 350 m i niestety nie widać miasta aż tak ładnie jak się spodziewałam z uwagi na unoszący się nad nim smog.
Kolejka zwiedzających ciągnie się w nieskończoność, ale wszystko idzie dość sprawnie. Od momentu wejścia do wjazdu na górę czeka się ok. godzinę.
Kolejka do kasy. |
Czekając na windę. |
Bardzo ładnie wygląda wnętrze wind, a każda jest innym stylu. Ta, która jechaliśmy na górę wyglądała tak:
Panorama Tokio :)
Szklana podłoga :) |
Nie mogło oczywiście zabraknąć dziwnego Japończyka :)
I tym pozytywnym akcentem kończę pierwszą część relacji z weekendowego wyjazdu. Następna część to Tokio Tower i Yokohama.
Do następnego, Kasiek :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz